• Wpisów:474
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:34
  • Licznik odwiedzin:16 261 / 2312 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Oficjalnie uważam ten blog za BYŁY blog.
Kilka minut temu skończyłam doskonalić mój nowy blog.
Przepraszam?

Na zawsze Wasza
(Nieaktywna) Prawie Doskonała

PS: Numer GG już wpisany i powinien działać.
  • awatar Gość: ja pierdu aleś ty patostrimie tu karyniła, szok i WSTyD!!! Ciekawe czyś już z tego wyrosła, ale to bardzo wątpliwe co nie? :(
  • awatar Gość: ale toto był gówniany blog takiej gówniary co ją tylko podpierrdziocha swedziała a rozumu za grosz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez moment rozmawiałam z Izą.
Chyba przeniosę bloga.
Jeśli ktoś jest zainteresowany (w razie czego) nowym linkiem to piszcie w prywatnych wiadomościach.
Nie dodam go publicznie.

Prawie Doskonała

PS: Tęsknię za pisaniem.
PS: Szukam Bartoszka. (GG, numer jest w informacjach po prawej stronie)
 

 
Ask odblokowany. http://ask.fm/antymateria
Tumblr jak był tak jest. http://theantymatery.tumblr.com/
Na wl fikcja jest, ale mimo wszystko zapraszam. http://wonderlife.pl/?id=dgpr

To wszytko. 
Blog nadal nie rusza, ale kiedyś go odnowię. Będziecie na mnie czekać?

(Wasza) Prawie Doskonała 
 

 
Zawieszam bloga.
Nie wiem na jak długo.
Nie podoba mi się jedna osoba, która odwiedza mój blog.
Nie wiem jak długo mnie nie będzie.
Może go przeniosę.

Prawie Doskonała
  • awatar Prawie Doskonała: @Folari: Chciałam, żeby mój blog był formą niejakiego pamiętnika, ale dostępnego dla wszystkich. Moje przemyślenia nie powinny szkodzić innym przez to, że mi na nich zależy, a ktoś inny mnie nie lubi, więc skrzywdzi osoby, która są dla mnie ważne. To się nie kalkuluje.
  • awatar Folari: @Prawie Doskonała: A co z blogiem tylko dla zalogowanych bądź wybranych osób?
  • awatar Prawie Doskonała: @Folari: Komentarze to nic, ona będzie nadal czytać. A ja...ja nie chcę zaszkodzić sobą Izie i Filipowi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Iza nie pozwoliła o sobie pisać.
Filip się nie odzywa.
Mam bana na wl.
Nie mam z kim rozmawiać, fikcyjnie czy realnie, nie mam.
Zostało mi sześć godzin jazd, później mam wewnętrzny i normalny egzamin, eh.
Jutro znowu idę do lekarza. Dzisiaj nic nie załatwiłam.
Jestem zmęczona, a muszę jeszcze porozmawiać z tatą, więc nie mogę iść spać.
Ostatnio źle się czuję. Miałam gorączkę.
Nie mam siły czekać.
Pisać też.

Prawie Doskonała
  • awatar Prawie Doskonała: @BlueAndYellow: Nie do końca wiem co znaczy "konkretnie", ale dziękuję.
  • awatar BlueAndYellow: podoba mi się twój blog :p jeden z nielicznych w których ktoś pisze konkretnie XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nikt o mnie nie walczy...O Catherine też... Nie wiem dlaczego, nie wiem co jest w nas takiego niewystarczającego. Nie rozumiem.
Chociaż...Kiedyś, Bartek, on o mnie walczył, ale co z tego, skoro już było za późno na cokolwiek...A gdy dałam mu tą ostatnią szansę wbił mi nóż w plecy jeszcze głębiej.
Potrzebuję snu, swojego pokoju i samotności. Przebywanie wśród takiej ilości osób (6) męczy mnie, coś ze mną nie tak?
Iza nie pisała do mnie wczoraj...a mówiła, że pojedzie do Gdańska rano, żeby mieć troszkę czasu.
Już teraz pożegnałam się z Filipem, piszemy codziennie, a ja nie chcę mu psuć nastroju sobą. Jestem w złym humorze. Przez fikcję, muszę przestać tak mocno darzyć uczuciem moją postać.
Pomagałam dzisiaj wujkowi przy kładzeniu dachówek na dach. Bolą mnie ramiona i plecy. Na szczęście już skończyliśmy, ale moje nogi i tak są całe podrapane...no cóż...
Nie mam na nic ochoty.

Prawie Doskonała

PS: Znalazłam piękną rzeźbę.
 

 
Porażka.
Chyba właśnie tak mogę opisać to co się teraz dzieje.
Mama jest zła od dwóch dni i odstawia jakąś dziwną szopkę przed ciocią i wujkiem - nie odzywa się do mnie bo nudziłam się u cioci. Tam naprawdę nie ma co robić. Niby co jest ciekawego w słuchaniu tego co się dzieje w wiosce, w której nikogo nie znam i nie obchodzi mnie czy ktoś umarł.
Geeeeeeeeeez..
Filip źle się czuje, a Iza miała mieć dla mnie ( i dla innych) więcej czasu. Rozmawiałam z nią dwadzieścia minut. AHA.
Źle się czuję.
Wczoraj wzięłam podwójną dawkę leku na alergie. Spędziłam cały dzień w domu smarkając i pocierając i tak już czerwone oczy.
Rozpłaczę się. Z bezradności. Niby nic a mi o tak już jest gorzej.
Pieprzona pogoda. Ciągle pada. W sumie to i tak nie ma różnicy bo mało siedzę na dworze, alergia nie pozwala mi być długo na dworze, źle się później czuję.
Znowu jestem przeziębiona. Iza mówi, że moje leki na alergię mnie osłabiają, ale to tylko jedna tabletka, nie wiem co jest nie tak.
Coś się ze mną dzieje...
Zależy mi na kolejnej osobie poznanej w internecie. Nie powinnam sobie składać obietnic, że coś takiego nie będzie miało już miejsca. Nikt nie dotrzymuje obietnic, ja też.
Źle mi z tym.
NIE BĘDĘ JUŻ SKŁADAĆ FAŁSZYWYCH OBIETNIC.
To chyba będzie najlepsze wyjście. I to nie jest obietnica, to jest raczej...prośba albo postanowienie, a to chyba nie jest czym w stylu obietnicy, prawda?
Filip znalazł mi dzisiaj ładną piosenkę, leciała na początku Housa. Dodam ją później, w PSie. Powiedział, że szukał jej specjalnie dla mnie. Kochany. <'3
Ciocia uszyła mi spódniczkę, jest śliczna.
Iza powiedziała, że zrobi mi osiemnastkę, nie wierzę w to. Zapomni.
Wystarczy na dziś mimo, że mam jeszcze ochotę pisać. Nie mam o czym pisać.

Prawie Doskonała

PS:
 

 
Nic się nie zmieniło, no może po za częstszy,i rozmowami z Filipem. Iza go podobno zna, zresztą, kogo ona nie zna?
Jestem u cioci na wsi. Nudzę się odrobinkę, ale to nic. Jutro będę się opalać bo ciocia, Syl i Patryk jadą gdzieś i nie wiem czy chcę jechać z nimi. Zastanowię się jeszcze.
Filip pytał czy mogłabym pokochać kogoś przez internet, nie pytałam dlaczego pytał, chyba i tak by to nic nie zmieniło. Nie chcę, nie po tym co przeszłam z Wojtkiem.
Iza nie ma czasu dla mnie, dla nikogo w sumie. To nic, ja rozumiem.
Muszę czytać mój kodeks drogowy, on jest nudny....bardzo nudny, cóż... nie mam wyjścia. Przeczytam.
Nie mam co robić w sumie. Nic ciekawego się nie dzieje... x:
Bolą mnie uszy od kolczyków, na razie wyciągnęłam te normalne. Z tymi w chrząstce wolę się pomęczyć, wyciąganie ich bolałoby bardziej niż noszenie ich.
Wczoraj Syl rozmawiała prze telefon, ja nudziłam się = zrobiłam sobie ponad 80 selfie.
 

 
Właśnie piszę z nowego komputera...Średnio jestem do niego przekonana.. huh.... mam jeszcze trzynaście dni, żeby się namyślić i go oddać. Sama nie wiem.
Postanowiłam, że będę pisać częściej, przynajmniej w wakacje, przecież i tak nie mam nic lepszego do roboty.
Chyba nudzę się zbyt bardzo. Czekam aż załaduje mi się archiwum z gg i napiszę do Bartosza. Ale chyba się nie uda, nie ma nic starszego niż 7 maja... Może będzie na starym komputerze.. W końcu nie usunęło się, chyba. :x
Wkurza mnie ten komputer, chyba kupiliśmy go zbyt pochopnie. Bleh. Na szczęście mam da tygodnie.
Iza dzisiaj pisała, cieszę się. Tęskniłam za nią, bardzo.
Jutro o 10 mam jazdy, na szczęście tylko godzinę. Oh gez... Nie chce mi się.
Muszę iść spać.

Prawie Doskonała
  • awatar Prawie Doskonała: @gość: A skąd mam to wiedzieć? Zazwyczaj odcinam się całkowicie od osób, z którymi zerwałam kontakt.
  • awatar Gość: Nie orientujesz się nawet co u niego?
  • awatar Prawie Doskonała: @gość: Byliśmy bardzo blisko, teraz - jesteśmy sobie obcy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Miałam pisać... Płakać, bo dzisiej...wczorajszy dzień nie był dobry, ten pewnie też nie będzie.
W zeszły piątek wróciłam z Bułgarii, było CU-DO-WNIE! Wszystko co było złe zostało w Polsce. Nie miałam dostępu do internetu, więc nikt do mnie nie pisał...było cicho i spokojnie. Codziennie wieczorem pijana bo brat podawał mi drinki, w ciągu dnia leżałam na plaży i kąpałam się w morzu, a na każdym posiłku pędzaliśmy minimum godzinę bo jedzenia było tak dużo i było pyszne. Przytyłam trzy kilo i ładnie się opaliłam.
Codziennie mam jazdy, nadal nie umiem ruszać, chociaż się na tym skupiam najbardziej. Zniszczyłam przez to balerinki...mają zdartą piętę.
Tęsknię za Izą. Codziennie wysyłam jej sms'a z tym co się dzieje, a ona nie odpisuje. Wiem, że chciała przemyśleć sobie wszystko i takie tam, ale ja się boję, że będzie tak jak z Wojtkiem, że zapomni o mnie, a ja mam tylko ją. Nikogo więcej.
Jednak miałam rację, płaczę. Nikt o tym nie wie, jeszcze, a jeśli już ktoś o tym przeczyta to pewnie będę już spać, a przynajmniej chciałabym, żeby tak było..no cóż...
Pokłóciłam się z mamą w niedziele, nikt o tym nie wiedział, Iza była tylko przelotem, a nie wiem nawet po co miałam jej to mówić. Na szczęście mama na nowo zaczyna się o mnie martwić, więc za niedługo będzie już dobrze.
Czuję się...samotna. Dzisiaj znowu ktoś stwierdził, że świetną zabawą będzie poniżenie AIDS, zabrali jej przez to szczęście i możliwość naprawy czegoś, na czym jej naprawdę zależało, a do tego te wszystkie złe i przykre słowa w jej kierunku, chociaż tak naprawdę z tych wszystkich osób rozmawiała może z trzema. Nawet Ci, dl których kiedyś była ważna nie wsparli jej chociaż słowem. Za bardzo lubię moją postać by być obojętna w stosunku do tego...Jesteśmy podobne.
Wszyscy są szczęśliwi, a moja samoocena znów spadła na łeb na szyję. Naprawdę zaczynałam wierzyć, że coś może mi się kiedyś udać i że jestem coś warta.
Nieważne.
Potrzebuję spokoju. I Izy. Może szybko wróci, mam nadzieję.
Znowu się rozsypuję, nienawidzę tego uczucia. Staram się go pozbyć, ale dzisiaj się nie da. Jutro zajmę się sprzątaniem, może będzie lepiej, oby.
Dobranoc.

Prawie Doskonała

PS: W poniedziałek mój blog miał dwa lata. Nie mogłam się tym pochwalić, miałam szlaban na internet, a na telefonie źle się pisze.
Przepraszam.
  • awatar Gość: cóż, nieprzychylne komentarze w stronę AIDS zawsze są z jakiegoś powodu. Najprostsze wytłumaczenie? Wiele osób cię nie lubi. ;)
  • awatar Adussia: oby tak dalej, dwa lata to dłuuugo <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mam dzisiaj zły dzień, koszmarny. Skończyłam kolejną znajomość, mam dość czegoś takiego. Prześwietlanie wszystkich, żeby tylko nie mieli kontaktu z nią. To męczące, a i tak nic nie daje. Oddałam jej już czwartą osobę.
Igor sobie darował, ja chyba też muszę, tak będzie lepiej.
Strasznie źle się czuję, mama każe mi zadzwonić do faceta od nauki jazdy i zapisać się na jazdy, boję się jeździć. Boję się wyjechać na ulicę.
Boli mnie kręgosłup, muszę się położyć.
Rozmawiałam dzisiaj z Dominiką, poobgadywałyśmy wszystkich tak jak mamy to w zwyczaju.
Od piątku nie wychodzę na dwór, chyba że liczy się wyjście na balkon, żeby powiedzieć coś mamie.
Paweł może zabierze mnie do Grecji, albo gdzieś. Będę lecieć samolotem. Jeśli się uda oczywiście.
Mam nadzieję, że tak. Chcę się odciąć od tych wszystkich ludzi na jakiś czas, a będąc w domu raczej tego nie zrobię.
Chuj wszystko strzela.
Nie mam ochoty nawet wybierać zdjęcia...

Prawie Doskonała
 

 
Właśnie skończył się film, rozmawiam z Lau, czekam na Izę, myślę o Igorze, o nim opowiem za chwilkę.
Mój blog ma już ponad 700 dni i ponad 8 250 wejść. To chyba dużo jak na taki...nijaki i nigdzie nie reklamowany blog.
Mam już wakacje. Dzisiaj było ostatnie czerwcowe zakończenie roku, następne będzie w kwietniu. Mama jest dumna z mojego świadectwa, wychowawczyni też.
Wczoraj wróciłam z Euroweeku, we wrześniu jedziemy znowu. Było przecudownie! Poznałam mnóstwo ludzi z przeróżnych krajów i z Polski też. Jeden jakoś wszedł mi w głowę i nie może wyjść.
WOJTEK SIĘ JUŻ NIE LICZY.
Teraz mam w głowie Igora. W prawdzie...nie znam go, bo jak można poznać kogoś w trzy dni? Ale...Nie do końca jestem pewna, czy to obustronne aż w takim stopniu. Co prawda uśmiechał się do mnie i patrzył non stop na mnie i był miły, a nie to co Wiktor i jako jedyna dostałam buziaka na pożegnanie. Na facebooku napisał, że wyglądam na grzeczną. Huh. Sama nie wiem. Podoba mi się i tyle. Ale wszystko szlag trafia bo..............ON MIESZKA W POZNANIU. (:
Dzisiaj pisałam, czy mogę wstawić nasze zdjęcie i mi pozwolił, teraz niech on pisze, ja już mam dość starania się o wszystkich.
W wakacje chyba nigdzie nie pojadę. Będę mieć jazdy i może Iza przyjedzie do Katowic. Powiedziała, że wtedy się mną zajmie...Chyba wolę się nie zastanawiać jak to się skończy. Chociaż może wybije mi z głowy Igora, o. To by było bardzo miłe z jej strony.
Od czterech dni jestem niewyspana, dzisiaj w końcu się wyśpię. Podobno na odespanie jednej lekko zarwanej nocy potrzeba trzech kolejnych, ale ze znam tak około 8 godzin. OJEJ.
Muszę coś zrobić z moimi nogami. Mam strasznie słabe naczyńka krwionośne, w ciągu trzech aktywnych, czyli pełnych ruchu poprzez zabawy i taniec dni mam 14 siniaków na nogach. Wyglądają strasznie.
Nie wiem co ze sobą zrobić. Czuję, że nie powinnam tyć, ale zdjęcia i ciuchy mówią całkowicie co innego. Naprawdę nie wiem.
Iza nazywa mnie księżniczką, tylko ona.

Prawie Doskonała
 

 
Od czterech dni mam osiemnaście lat, ale nie widzę jakiejś dużej różnicy.
Ostatnie dwa dni, jeśli chodzi o dom, to jakiś koszmar, mama czepia się dosłownie o wszystko.
Nie wychodzę z pokoju, nie muszę słuchać mamy, a przy okazji mam jako taki spokój z alergią, która ostatnio bardzo przybrała na sile. Strasznie źle się czuję. Mam katar, kicham, łzawią mi oczy i swędzą niemiłosiernie, a do tego zdarzają mi się duszności, jeśli nie wezmę tabletki.
Iza jedzie na cztery dni, źle....
Maciek przysłał mi życzenia na urodziny, ale nie chciałam ich nawet czytać, z tego co Iza mówi to wszedł w grono ludzi, których ja nie chciałabym nawet patykiem dotknąć, no cóż, dobrze, że skończyłam wszystko tak szybko. Szybko, ale i tak za późno.
Piszę od ponad godziny, a i tak nie mam prawie nic.
Nie mam nastroju.
Iza wie, stara się jakoś naprawić, ale nie da się...
Jestem beznadziejna, a do tego źle się czuję.
Może uda mi się trafić do szpitala i jakoś zahamują tą cholerną alergię.

(Pełnoletnia)Prawie Doskonała
 

 
Dzisiaj jest ta noc, w którą nie powinnam być sama.
Mam tylko Ize, ale jej nie ma. Mówiła, że wróci o pierwszej, poczekam, to tylko dziesięć minut.
Zakończyłam dzisiaj przyjaźń z Maćkiem, ona była w pewnym sensie....toksyczna.
Pomagałam Lau się pozbierać po tym, jak zostawił ją chłopak. Stwierdził, że mogą spróbować raz jeszcze. Zazdroszczę jej tego. Chyba sobie nawet nie wyobraża jak bardzo. Właśnie dlatego nie powinnam być dzisiaj sama.
Mam alergię, więc nie muszę się kryć ze smarkaniem tak jak zawsze, gdy płaczę.
Byłam dzisiaj z Dominika nad jeziorem. Spędziliłyśmy cały dzień nad wodą. Było zabawnie, podobało mi się. W środę idziemy na zakupy.
W najbliższą niedzielę będę pełnoletnia. Już nie czekam na urodziny, wszystko się zepsuło. Jak zawsze. Powinnam się przyzwyczaić.
Nie mam pojęcia co tak właściwie chcę powiedzieć Izie. Nie chcę jej martwić. Nic jej nie powiem. Wrócę do punktu wyjścia. Tak będzie najlepiej, bo przecież mam już prawie osiemnaście lat, muszę sobie radzić sama. Poczekam na nią, żeby jej powiedzieć, że Lau jest szczęśliwa.
Nad jeziorem i wczoraj w autobusie byli chłopcy, którzy wyglądali jak Wojtek.
Jutro będę zmęczona, a mam dużo nauki.
Nie.
Dam.
Rady.

Prawie Doskonała
 

 
Nie wiem co się dzieje.
Przez cały weekend nie rozmawiałam praktycznie z nikim. Maciek się złości, a Izy nie ma. Bez sensu. Nawet w fikcji,mi noe idzie.
Ostatnio mam jakąś straszną ochotę napisać do Bartosza i pogadać z nim...Ale nie wiem czy to ma sens. Nic dobrego by z tego nie wynikło, na pewno. Nieważne.
Nie uczyłam się, znowu. Myślę, że uda mi się jakoś bez tego. Na szczęście do końca roku coraz bliżej. Zmęczona już jestem.
W sobotę ma być Enej, czy jak im tam. Może pójdę, jeśli będzie z kim.
Nieważne.
Chcę rybkę, kupię sobie rybkę. Jakąś ładną. Kolorową.

Prawie Doskonała
 

 
Miałam robić zadanie, ale jakoś niespecjalnie mam na to ochotę. Piotrek pisze co jakiś czas. Jednak ma internet. Mateusz był zły dzisiaj i mi się oberwało tak troszkę, troszkę bardzo.. Mam najlepszy wynik z klasy na 300m. Przebiegłam najszybciej. Rodzice wczoraj się pokłócili i jakoś niespecjalnie chcą się dogadać. Cóż... Może będę mieć 4 z historii na koniec.
Catherine nie ma szczęścia, ja też.
Znowu płaczę, znowu przez Mateusza. Nie wiem dlaczego był dzisiaj taki niemiły, starałam się, naprawdę. On przecież wie.
Nieważne.
Maciek też jest zły.
Oskar też się złości.
Lawrence jest obojętny.
Martynę zbyłam.
Iza jako jedyna mnie jakoś znosi.
Piotrka oczywiście nie ma.
Naprawdę nie chciałabym iść jutro do szkoły, ale muszę.
Jestem zmęczona.
Ale w końcu odpowiedziałam na pytanie na asku, które zalegało tam od trzech miesięcy.
Jej!
Jeszcze kiedyś będę szczęśliwa, będę, prawda?

Prawie Doskonała
 

 
Jest mi źle.
Po prostu, kurwa, źle.
Jestem w jakieś rozsypce... Właściwie to to musiało kiedyś nastać, zbyt długo było dobrze.
Najchętniej zamknęła bym się w jakimś dziwnym pomieszczeniem z klamką tylko od wewnątrz i bez okien.
Mateusz powiedział, że kończy realne znajomości. Nie rozumiem. Sam namawiał mnie do czegoś takiego, chciałam pozostać przy fikcji...na którą teraz nie odpisuje. A starałam się. Napisałam początek na całą stronę A4 w wordzie.
Nic nie rozumiem.
Mam dość siebie.
Mama mówi, że jestem za chuda i każe mi jeść. Coraz więcej. Nie chcę jeść.
Szkoła mnie męczy, całkowicie ją olewam, a zakończenie roku za półtorej miesiąca.
Tematy z matematyki zupełnie mi nie idą, a Iza...Iza jest zajęta. Nie ma kiedy i jak mi tego potłumaczyć. Coraz bardziej boję się matury.
Ostatnio z angielskiego, z próbnej miałam 92%. Głupie błędy, mogłam mieć to 100% bez najmniejszego problemu. Jak zwykle coś źle i nie tak. Prawie Doskonale.
Z nudów zastanawiałam się, czy nie założyć fan page'a na Facebooku, fp bloga, oczywiście. Ciekawe ile LUBIE TO by zgarnął. Może kiedyś się za to zabiorę.
Nie chcę z nikim rozmawiać, nie jestem w stanie udawać, że wszystko jest OK. Nie dzisiaj.
W sobotę był grill. Fajnie było, całkowity chill out. Na szczęście Wiktor wolał kręcić z Doms, niestety w poniedziałek wszystko wróciło do normy.
Jest mi smutno, ale nie chcę zajmować tym Maćka. On chyba nie jest o to zły. Nie chcę, żeby był zły. Zależy mu na mnie.. Ale ja jakoś mniej wierzę w coś takiego po tym, jak Wojtek odszedł. To za bardzo bolało.
Piotrek.. Piotrek się nie odzywa. Chyba też o mnie zapomniał. Jak wszyscy kiedyś...
To chyba w porządku.
Beznadzieja.
Beznadzieja to ja.

Prawie Doskonała
 

 
Ostatnio nic nie jest takie jak być powinno.
Wszystko wali się na łeb, na szyję. UH.
Jestem zmęczona...wszystkim. Szkołą, domem, fikcją, rzeczywistością, codziennością, oddychaniem.
Zaraz wyjeżdżamy na Węgry, nie chcę jechać, ale tak chyba będzie lepiej...kolejna już osoba nie chce mieć ze mną nic wspólnego. A ja naprawdę chciałam tylko dobrze...Wyszło jak zwykle.
Męczę się.
Wiktor nie daje mi spokoju. Martyna mówi, że z nim porozmawia... Cóż.. Miał przyjechać Piotrek i odstawić ze mną szopkę, ale wyszło tak jak wyszło. Dowiedziałam się, że na moim miejscu, chętnie pojawiłoby się kilka innych dziewczyn. Aha. W takim razie chyba nie mogę niczego oczekiwać.
Do zapamiętania:
NIE WIERZYĆ W OBIETNICE.
KaBum.
Chce mi się spać, ale nie opłaca mi się iść. Muszę jeszcze tylko wyprostować grzywkę i związać włosy - mogę jechać.
Chodzę na prawo jazdy. Znaczy, w czwartek zaczynam, do tego czasu muszę załatwić te wszystkie formalności i takie tam.
Zaraz jedziemy.
Będę tęsknić za Maćkiem i Izą.
Wracam w poniedziałek.
We wtorek podobno jest ognisko u Wiktora, chyba nie pójdę.
Mam zły humor, ale nie chcę martwić Maćka, Izy nie ma często, jest w Olsztynie, czy gdzieś tam i nie ma czasu.
Po majówce już będzie normalnie.
Jestem zmęczona.
Jestem smutna.
Jestem wyczerpana.
Jestem zawiedziona sobą.
Jestem zawiedziona Piotrkiem.
Jestem zawiedziona ludźmi.
Jestem zawiedziona światem.
Z Martyną jest jakoś lepiej, nie wiem dlaczego. Po prostu jest i tyle.
Brakuje mi czułości i miłości.
Może to depresja? Chociaż chyba nie...W szkole jestem wesoła.. Tylko w domu jest tak dziwnie.
Mam dużo zadnia z matematyki.
Muszę przeczytać "chłopów".
Zaraz jedziemy, muszę kończyć.

Prawie Doskonała